marownia.blog.pl
Do zapamiętania!

Po pierwsze- nie zawsze mam rację. A już na pewno nie zawsze powinnam uważać, że mam rację.

„Nie wiem, czy jest sens żebym Ci coś mówił, bo sama widzisz co chcesz.” Dlatego spojrzałam inaczej i rozliczyłam się z rokiem poprzednim. Z samą sobą. I o człowieku, co ja zobaczyłam! Że nie zawsze miałam rację. Że inni mają takie same podstawy do narzekania na mnie, jak ja na nich. I że wszystkie momenty mojej irytacji przesłoniły mi chwile, których nie zauważyłam. Zawaliłam trochę spraw. Relacji. Teraz widzę swoją winę tam, gdzie kiedyś tylko prawo do oczekiwań.

Po drugie- mam dług do spłacenia wobec świata.

Gdy usłyszałam „nie ma sprawy, przecież trzeba sobie pomagać, prawda?”- jej zupełnie nieświadome, lecz bezwarunkowe ‘prawda’ poruszyło we mnie kilka zaległych kwestii. Przypomniało, że aby zrealizować 10 najlepszych dni w roku potrzebowałam pomocy od ludzi. I oni zjawili się jako obcy, bezinteresowni, życzliwi i zupełnie niespodziewani. Nie raz spotkała mnie fala instrumentalnego traktowania, jasne. Ale również nie raz i nie dwa bezinteresowna pomoc.

Po trzecie- Główną cechą dylematów jest to, że nigdy nie wiadomo czy druga opcja nie byłaby lepsza.

„Jest się takim, jak myślą o nas ludzie. Jest się takim, jak miejsce w którym się jest”, choć druga część życiowego motta nie zawsze jest niepodważalna.
Frustracja, gdy nagle okazało się, że męczy mnie miejsce do którego przynależę.
- to miasto mnie uspokaja- powiedziałam.
- chyba nudzi, jak mnie- odpowiedział.
Nudzi, ale uspokaja. Lepiej dla mnie. Miejsca są wyniszczające, choć nie zawsze i nie tylko wątrobę.

Po czwarte- mogę coś z tym zrobić, a przynajmniej spróbować. A z tym czego nie mogę - ‘Ty się tym zajmij’.



Dobrze, że sobie o tym wszystkim (powyższym) przypomniałam.

by marownia | 2012-02-07 19:01:11 | skomentuj! (1)
knock,knock!
*Jem naleśniki sama. Nie zarwałam nocy śmiejąc się do bólu brzucha nad wanną. Rytuał oglądania Marka nie bawi tak jak kiedyś. Właściwie nudzi. I zamiast byc na Ł3, odświeżam tylko link.
Jak ostatni frajer.
Lato mnie rozwydrzyło.

* Może kiedyś jeszcze pobędziemy (bo nawet nie porozmawiamy) w naszym wspólnym mieście. Może poza fejsbukiem powiemy do siebie my sami.
Dorosłam. W jedynej sferze mojego życia. I gdy chciałam się tym pochwalic, nie zostałam dopuszczona do głosu. Wiesz jak to jest- taki moment teraz, albo nigdy, który potem mija i słowa rozpuszczają się w powietrzu. Nie moja strata.
Nikotyna już mi nie przeszkadza(łaby).

*Myślałam, że robię dobrze wybierając między popijawą i lanserskim koncertem, a spokojnym spacerem z przyjacielem. Inni widac pomyśleli inaczej, mówiąc "nie odzywaj się do mnie". Nie będę, poczekam. "jest sfrustrowana, A-zakochana, B-ma te dni, C-czy coś". Odp.C "czy coś"- to,że niektórzy powinni stac po mojej stronie. Wiele hałasu o nic. Lubimy afery.

*Yhym, przeraża mnie moja umiejętnosc kreowania relacji z ludźmi. A raczej moja bezczelnosc. No,ale-> patrz gwiazdka trzecia, ostatnie zdanie. Jest zabawa! :D

* Ludzie, jeśli już o nich mowa. Wiesz co się dzieje z tym, którego mijałam codziennie o 7.50? Albo z bracmi z Sanitarki? Z tym, który przekonywal mnie o słuszności autonomii Śląska Cieszyńskiego? z Kozicą? Alvarem? Olką? Człowiekiem w zielonej czapce i tzw. Neronem? Wszystkimi tymi, o których fejsbuk nic nie powie. I nie ma nawet pewności, że ich twarz kiedykolwiek nas jeszcze zobaczy. Tym bardziej nie licząc na nic więcej.

* To dziwne uczucie, gdy dowiadujesz się jak pozory i wszystko to,co sam wysyłasz w świat- świat odbiera. "Widzisz to właśnie wszystko jest nieprawda. Jest się takim jak myślą ludzie, nie jak myślimy o sobie my, jest się takim jak miejsce, w którym się jest." Ludzie myślą o nas dużo. Czasem dorównuję amerykańskiej czirliderce, choc wolę określenie 'kierowniczka'. Tylko,że tu świetnie się bawią sami dorośli! 


This is gonna feel real good, alright? Most Dope. Everybody please put your thumb in the air! 1,2,3,4 some crazy-ass kids come and knocked up on your door so....... let them in, let them in, let them in,hey! [http://www.youtube.com/watch?v=6bMmhKz6KXg]


Dlatego nigdy nie zrozumiem mojego życia. 

by marownia | 2011-10-31 00:10:30 | skomentuj! (1)
NYC to to nie jest.

Pierwszy raz od 5 lat, to miasto tak mnie irytuje.

Kobiety depczące obcasami po moich stopach, polityka na miarę spotu ze striptizem, ciasnota w umysłach i na ulicach, korki o każdej godzinie doby, ścisk w autobusach, gazetki krzyczące o promocjach, ciężkostrawne obiady, wczesny zmrok, śnieżący telewizor i zaspane poranki. Znudzenie.
Pustka tego miasta.

Może to ten kontrast, bycia długo w zupełnie innych, tak bardzo różniących się miejscach od tego.

Nie wiem, czy nie chce mi się, bo to ostatni rok, czy nie chce mi się, bo to pierwsze dni.
Mam nadzieję, że to drugie, bo wiele pracy przede mną by pozwolic sobie na to pierwsze.

Przesadzam.

Minie.

Jednak, to że przestanę narzekac, nie oznacza że to miasto wypiękniało.


Pogratulujmy rzeczywistości umiejętności pochłaniania mnie z czasem.


by marownia | 2011-10-07 23:33:03 | skomentuj! (0)
Kasabian jako hymn końca lata.

Po wysłuchanym online koncercie Coldplay, w niedzielny ciepły wieczór, z kubkiem gorączej czekolady, ładującym się kolejnym odcinkiem "Gossip Girl" zamykam to lato. Nawet Legia dziś nie zawiodła.

Tak, całkiem dobrze zamykam to lato. 


Właściwie to muszę przyznac, że gorącą czekoladę przesłodziłam. Tak jak cały pierwszy akapit.
Bo lato, owszem zamykam dobrze- z tym,że nie chcę go zamykac wcale.


Wrócmy do maja. Albo zaledwie do ostatniej notki. Sprawdziło się- życie jest łatwiejsze, a tym bardziej fajniejsze. I już "Marta taka nie  jest."
To wszystko prawda, mówiąc że zrobił się taki od momentu kiedy zabrałyśmy go do stolicy. Raczej zrobiliśmy się tacy od kąd zabraliśmy się za inną perspektywę myślenia. Co do reszty-czas pokaże, mamy doświadczenie w przegrywaniu z Warszawą o znajomych. Tyle, że sami świetnie się bawimy na miejscu i gdziekolwiek nie będziemy. Mocne "PHI" jest doskonałym podejściem do życia. I jak na razie...sprawdza się!

Jeśli pali się dach- krzyczymy "ogień"!

Zaskoczeni będą wszyscy, którzy znali nas sprzed wiosny. A może i nie, przecież mam plan zmitygowac się na jesień. Fajne słowo- "zmitygowac", zobaczymy jesienią na ile okaże się trafne.

Lato przyniosło wiele...dziwnych sytuacji. Jeszcze więcej jeszcze dziwniejszych znajomości. I sporo odkryc- poprzez muzykę, ludzi, nowe smaki i doświadczenia. Właściwie mogłabym odpalic teraz fajerwerki, wyciagnąc szampana i zakończyc rok 2011. Wszystko, co planowałam, na co czekałam, co chciałam zrobic zawarło się w tych kilku ostatnich wakacyjnych miesiącach. Co więcej- rzeczy, które nigdy nie przyszłyby mi nawet do głowy działy się ot,tak. To był dobry czas.


Podobno w tym roku akademickim dużo pracy przede mną...

Błędy- wszyscy je popełniamy. Zazwyczaj mamy najlepsze intencje jak trzymanie czegoś w tajemnicy, by kogoś chronic. Albo chcemy oddalic się od osoby, którą się staliśmy. Czasami nie wiemy nawet, jakie błędy popełniliśmy. Albo odkrywamy to w ostatniej chwili, żeby zdążyc wszystko wyprostowac. Ale żaden błąd nie zdarza się bez powodu. Daje nam lekcje czegoś, czego w innym wypadku byśmy nie zrozumieli. Można miec tyko nadzieję, że więcej nie popełnimy tego błędu. Całe szczęście, że tak się nigdy nie dzieje.

...więc może zacznę od tego. Ciągle pamiętając, że mam ogromny dług do spłacenia wobec świata.
No to idę!



by marownia | 2011-10-03 00:31:24 | skomentuj! (1)
'Czas nas zmienił chłopaki'

Wszystko w co kiedyś inwestowałam, co było tak ważne, bez czego świat dla mnie nie istaniał- dziś nie ma żadnego znaczenia. Nic po sobie nie pozostawiło.
Od pewnego czasu stosuję 'mam" z wulgarnym słowem zaczynającym się na W, a kończącym na E. Może życie przez to nie jest wartościowsze, ale na pewno fajniejsze i łatwiejsze. A właśnie o to teraz chodzi.

"Marta,ale po co,przecież Ty taka nie jesteś". Może i wtedy taka nie byłam. Ale teraz jest teraz. Życie jest za krótkie na zadowalanie w nim innych, zwłasza tych, którzy są tego najmniej warci.

Myślę czasami, że nikt z nas nie potrafi już sobie ułożyc życia.
Ta pieprzona ironia losu robi z nami, co chce. Więc przyszedł czas,abyśmy teraz to my zrobili z nią, co chcemy.

So...
I'm comin' up so you better get this party started!

To proste że czas ludzi zmienia
Od zawsze tak było
Z czasem doświadczeń przybyło
Coś sie zaczęło
I coś sie zakończyło


http://www.youtube.com/watch?v=1mvGz-4Xdrw






by marownia | 2011-05-08 20:24:47 | skomentuj! (2)

księga gości


2012
luty
2011
październik
maj
kwiecień
luty
styczeń
2010
październik
wrzesień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
styczeń
2009
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
styczeń




Moje życie.
Filmiki.
Lbn.
SLOT Art Festiwal
Prace.
Kolczyki.

marowniowe stare dzieje.
maary.mylog.pl


blog.pl